Pielęgniarka Tatjana dzieli się swoim doświadczeniem zawodowym w Skandynawii

Wyjechałam w 2013 roku, w maju było już sześć lat, jako pielęgniarka w Norwegii. Chociaż Litwa jest domem i prawdopodobnie lepiej nigdzie niż w moim kraju, jestem zadowolona z mojej pracy i życia tutaj. Ten ruch był spowodowany niską płacą zarobkową, co bardzo utrudniło mi, samotnej mamie wychowującej nastoletniego syna, oszczędzać na mieszkanie, mieć coś „własnego” – banki odmówiły pożyczki. I chociaż decyzja o wyjeździe nie była naprawdę łatwa, po trzech latach pracy w Norwegii już udało mi się osiągnąć cel pożyczki i zakupu własnego mieszkania.

Pierwszym wyzwaniem była nauka norweskiego. Kursy języka norweskiego były intensywne, a po kilku godzinach w klasie nauka się nie skończyła – wieczorem czekała praca domowa. Był to trudny czas, ponieważ nie miałem innej opcji i początkowo połączyłem studia z pracą w szpitalu na Antokolu (pracowałem przez wiele lat w Oddziale Ginekologii Szpitala na Antokolu). Jeśli istnieje taka możliwość, zdecydowanie polecam nie pracować podczas kursu i poświęcić cały swój czas na naukę języków. Myślę, że nauka języka obcego jest procesem niekończącym się, wymaga dużo czasu i ciągłego samokształcenia. Nawet teraz zmiana regionu musi zostać przywrócona ze względu na różnicę w dialektach norweskich.

Po ukończeniu studiów nie było obawy przed odejściem, była po prostu wielka koncentracja i odpowiedzialność wobec dziecka, matki – rodziny, która pozostała na Litwie. Pierwszą pracą w Norwegii był dom opieki w małym miasteczku Leka, wyspie liczącej zaledwie pięćset mieszkańców. Dom opieki był przytulny, pacjenci i personel mieli dobre intencje i byli przyjaźni. Później musiałem pracować z indywidualnymi, poważnie chorymi pacjentami, gdzie jeden pacjent wymagał stałej opieki, z 6 do 8 pielęgniarkami pracującymi regularnie. Jeśli chodzi o rutynę w domu opieki, jest dużo pracy, szczególnie na początku, aby poznać pacjentów oraz cały sprzęt i używane urządzenia. Z czasem praca staje się łatwiejsza, ponieważ dzielimy obciążeniem – z dwiema pielęgniarkami i 4-5 asystentkami nadzorującymi 19 pacjentów.

Natura w Norwegii jest szczególnie piękna i odkrywamy ją w wolnym czasie. Przez te sześć lat pracowałem w różnych lokalizacjach – Bergen, niedaleko Oslo, na północy Norwegii. To jest w północnej części Norwegii, gdzie pracuję w domu opieki w Bodø. Spodziewałem się, że będzie bardzo zimno i śnieżnie, ale pogoda tutaj nie jest trudna, bardziej deszczowa. Nowością było także to, że na północy panowała noc polarna i dzień polarny. Podoba mi się, że projekty różnią się od siebie, ponieważ daje mi to możliwość podróżowania po różnych częściach kraju.

Nie jestem pewna, co poradziłabym rozważając o podjęciu tej pracy, ponieważ każda sprawa jest bardzo indywidualna. Język jest trudny do nauczenia się, ale niektórym można odnieść sukces szybciej, a innym później. Zdecydowanie są chwile, kiedy tęsknię za rodziną, Litwą, ale to tylko praca. Dobrze, że harmonogram jest elastyczny, zawsze regulowany, więc często wracam na Litwę, nie oddalam się od domu. A teraz są chwile, kiedy myślę: „Czy tego potrzebuję?”. Wspominam jednak czterokrotnie niższą litewską płacę zarobkową, trudności, które musiałem pokonać na drodze, i szybko zmieniłam zdanie. Warunki pracy są w tej chwili naprawdę satysfakcjonujące – nie szukam biletu lotniczego, pracy ani miejsca zamieszkania.

Tatjana Jekovlevaitė